Noworocznie
A może wcale nie chodzi o zatrzymywanie, tylko o... No właśnie o co? Zmieniłam pracę i naprawdę nie czuję sie dobrze. Może moment wypłaty trochę to zmieni. Póki co, jestem zagubiona. Zagubiona w sobie. Nic nie robię... Załamuje mnie to. Nie mogę wykrzesać z siebie odrobiny chęci, żeby pobyć z córkami, wymyślić niespodziankę dla ukochanego, zmienić zwyczaje żywieniowe lub posprzątać. Nic. Totalnie nic mi się nie chce. Usprawiedliwiam się tym, że większą część życia ciężko pracowałam i bardzo się starałam, więc mam prawo do luzu. Ale to kłamstwo. Zawsze uciekałam. Od dzieci w pracę. Od pracy w dzieci. Od wszystkiego, w coś innego. Mam 44 lata. Czuję się pusta. Albo przepełniona. Nie jest dobrze. Tak zaczynam Nowy Rok. Ale ta mała iskierka w moim środku woła : nigdy nie jest za późno na zmiany. Postanowienie nr 1: jutro wstanę od razu, gdy zadzwoni budzik.
